Umysł, ciało, duchowość. Drogi do zdrowia i rozwoju duchowego z perspektywy psychoterapeuty - FRAGMENT

Przeczytaj fragment poradnika i zainspiruj się do zmian! Książka Pawła Malinowskiego to skarbnica wiedzy na temat umysłu i ciała, a także wielu praktyk duchowych zapewniających wewnętrzną równowagę.

Duchowość – światopogląd czy praktyka? 

O duchowości mówi się i pisze bardzo dużo, jednak jest to dziedzina skrajnie praktyczna, nastawiona na rozwój określonych możliwości i osobiste doświadczanie efektów uzyskanych dzięki tym możliwościom. Mimo to często – na wzór religijności – traktowana jest jako zbiór przekonań albo jako platforma do rozważań filozoficznych. Jest ona jednak mocno zakorzeniona w praktycznym doświadczeniu, w percepcji i wynikającej z niej świadomości, a nie w rozważaniach dotyczących różnych poglądów i koncepcji. Nie można rozwijać własnej duchowości, jedynie słuchając o niej i zastanawiając się nad nią. Podobnie jak nie można przeprowadzić własnej psychoterapii, słuchając tylko, na czym ona polega. Są to procesy doświadczalne, subiektywne, wymagające określonej metody oraz odpowiednich warunków do jej stosowania, a także zaangażowania innych osób. Chodzi o to, aby wypracować oczekiwane efekty. U osoby, która pragnie zmian, niezbędne są też wytrwałość, zaangażowanie i odwaga wykraczania poza to, co znane. 

Należy więc znaleźć w duchowych dążeniach to coś, co będzie znaczyło więcej niż niechęć do podejmowania wysiłku codziennej praktyki. Cel, który sprawi, że warto będzie się starać. Zawsze staram się skupiać uwagę bardziej na takim celu niż na potrzebnym wysiłku, w przeciwnym razie mogłoby to łatwo prowadzić do zniechęcania. Nauczyłem się też, że kiedy już znajdę ważny dla mnie powód do działania i kiedy wiem, że potrzebna jest konsekwencja, żebym mógł uzyskać rezultaty, wtedy podejmuję zobowiązanie w zgodzie ze sobą, decyduję się dążyć do wybranego celu. Dbam o to, żeby często przypominać sobie, z czego wynika moja decyzja, bo to pomaga mi podtrzymywać poczucie, że jest to mój wybór. Zabezpieczam się w ten sposób, abym po pewnym czasie nie zaczął postrzegać własnej decyzji jako przymusu, który sam sobie narzuciłem. Zamiast robić sobie jakiekolwiek wyrzuty czy wywierać presję „musisz to robić, skoro postanowiłeś”, za każdym razem przypominam sobie, dlaczego mi na tym zależało. Odświeżam zatem swoją motywację, a dzięki temu wzmacniam w sobie przekonanie, że ja sam chcę tego działania i widzę w nim sens. 

Dzięki temu nie muszę za każdym razem wahać się i zastanawiać od nowa, czy poświęcić czas na jakąś formę praktyki duchowej lub rodzaj aktywności sportowej, czy też odłożyć to na inny dzień. Jeśli wcześniej ustaliłem sam ze sobą, że chcę to robić przynajmniej raz dziennie chociaż przez chwilę, bo mam ku temu ważne powody, po prostu to robię, gdyż w głębi siebie wiem dlaczego. Innymi słowy, zrezygnowałem z „muszę, bo postanowiłem” na rzecz „chcę, bo zależy mi na efektach, a inaczej tych efektów nie będzie”. Dbam tylko o to, żeby moje cele były realistyczne, dopasowane do sił i ilości czasu, dlatego pamiętam o świetnie sprawdzającej się dla mnie zasadzie, że lepiej trochę niż nic. Trochę praktyki, trochę ćwiczeń fizycznych, trochę pracy nad tekstem jest lepsze niż zupełne odpuszczenie sobie. Jeśli jednak w którymś momencie naprawdę potrzebuję odpuścić, bo mam inne sprawy albo gorszy dzień, to ufam sobie i nie obwiniam się za to. Dbam tylko, abym nie zaczął tego powtarzać, żeby odpuszczanie nie weszło mi w nawyk, i staram się pamiętać, jaki jest mój cel i dlaczego jest on dla mnie ważny. Pogodziłem się też z tym, że całkowity proces odchodzenia od niektórych szczególnie utrwalonych starych, niekorzystnych nawyków i wypracowywania w ich miejsce nowych może być rozłożony nawet na kilka lat i nie warto z tego powodu poddawać się czy rezygnować. 

Jak mawiają przedstawiciele ISTDP, ile zaangażowania włożysz, tyle efektów możesz wyjąć dla siebie – tak skonstruowane jest życie. Druga osoba może współpracować z tobą przy tworzeniu zmiany, ale nie przeprowadzi jej za ciebie. Jak mawiał Patanjali, jeden z największych joginów i mistyków, a także chodzących po tej ziemi buddów (bo słowo „budda” oznacza stan świadomości, dosłownie „poza umysłem”, tzn. poza intelektualnym aspektem umysłu, myślącym za pomocą słów), który dotknął w jodze wszystkiego, co jest do dotknięcia: „właściwa metoda, stosowana wytrwale przynosi rezultaty”. W obu drogach rozwoju słuchanie opowieści jest więc cenne, ale tylko jako inspiracja, jako napęd pozwalający na rzeczywistą pracę nad efektami. 

Rozmowy o duchowości bez praktyki są jak rozmowy o podróży bez wyruszania w nią – o tym, jak można by ją odbyć i w jakie miejsce mogłaby doprowadzić. Często takie rozważania są pasjonujące, ale w końcu mogą się zwyczajnie znudzić albo wywołać niedosyt i w pewnym momencie pojawia się chęć, żeby naprawdę wyruszyć w drogę. W przeciwnym razie etap marzeń i przygotowań nigdy się nie kończy i staje się ekwiwalentem podróżowania, iluzją, która nie pozwala niczego naprawdę doświadczyć, a jedynie nieco osładza życie. Podobnie jest z duchowością – jeśli zdecydujemy się przekuć inspirujące rozważania w działanie, mamy dużo większą szansę na doświadczenie  realnej zmiany. Nawet gdyby działo się to powoli, krok po kroku, będziemy w zupełnie innym miejscu, robiąc ten krok, niż tylko o nim rozmawiając. Można to także porównać do ćwiczeń fizycznych – jeśli omawiamy różne strategie i metody treningowe, możemy czuć się coraz bardziej zainspirowani, mieć wrażenie coraz większej orientacji w temacie, jednak nie nabywamy w ten sposób ani sprawności, ani siły. 

Opowieści bardzo długo mi wystarczały. Mogłem z zapałem zajmować się rozważaniami, bo bardzo lubiłem to robić – można powiedzieć, że było to moim hobby. Poza tym snucie refleksji pozwalało mi podtrzymywać nadzieję, że uda mi się w końcu coś w duchowości osiągnąć. W pewnym momencie rozważania zaczęły mnie irytować – „to kolejne słowa”, myślałem, „potrzebuję czynów i widocznych efektów”. Dopiero wtedy mocno skoncentrowałem się na praktyce. [...]

Leczenie przyczynowe w procesie odzyskiwania zdrowia 

Na początku chciałbym wyjaśnić, dlaczego tematem drugiej części książki będzie uzupełnianie substancji odżywczych oraz usuwanie wybranych obciążeń toksycznych, z dodatkowym rozdziałem o leczeniu boreliozy. Napiszę także, dlaczego poruszone tu zagadnienia mogą mieć kluczowe znaczenie w procesie odzyskiwania zdrowia. W ramach omawianych tematów znajdą się informacje przydatne dla osób poszukujących sposobu na przywrócenie energii w organizmie do prawidłowego poziomu, co ma szczególne znaczenie przy wychodzeniu ze stanów wyczerpania. Zwrócę też uwagę, jak od strony biologicznej można zadbać o powrót do równowagi emocjonalnej. Przedstawię również sposoby na wsparcie procesów regeneracji i napraw w organizmie, które są ważne w trakcie leczenia wszelkich chorób przewlekłych, procesów niezbędnych na drodze do odbudowywania utraconego zdrowia i do odzyskiwania formy zarówno fizycznej, jak i psychicznej. W trzecim, ostatnim rozdziale dodatkowo omówię diagnostykę i leczenie boreliozy, choroby coraz częściej spotykanej, która może wpływać nie tylko na zdrowie fizyczne, ale i psychiczne (np. na poziom energii i nastrój), a która jednocześnie nie zawsze jest łatwa w diagnostyce oraz przysparza problemów w leczeniu i budzi rozbieżne opinie w środowisku medycznym. 

Aby uniknąć niepotrzebnych rozczarowań związanych z przesadnymi oczekiwaniami, chciałbym już na początku zaznaczyć, czego tutaj czytelnik nie znajdzie. W mediach upowszechnił się bowiem pewien styl, w ramach którego wypada zapewniać, że teraz wszystko można zrobić w „pięciu krokach”, „dzięki siedmiu sposobom” lub „w 30 dni”. Brzmi to kusząco, jednak nazbyt upraszcza sprawę – życie jest bardziej złożone. Starałem się więc przedstawić możliwie autentyczny obraz potrzebnych działań, ale ze względu na wielość zagadnień i różnych strategii wspierania zdrowia musiałem dokonać wyboru poruszanych tematów, a do tego omawiać je w pewnym uproszczeniu – w przeciwnym razie konieczna byłaby trudna w odbiorze wielotomowa lektura, której napisania nawet bym się nie podjął. 

Chciałbym wyraźnie podkreślić, że nie będzie to opis kolejnej cudownej terapii działającej zawsze i na wszystko. Zamiast tego staram się przedstawić jedną z ważniejszych strategii postępowania stosowanych w leczeniu holistycznym, opracowaną możliwie rzetelnie na podstawie analizy wielu materiałów dotyczących tego tematu. Napiszę też, jak rozumiem różnicę między leczeniem przyczynowym a objawowym (które niestety jest znacznie częściej oferowane) i dlaczego widzę miejsce na oba te podejścia. Będę chciał pokazać, że można łączyć te dwie strategie leczenia, idąc tym samym w kierunku medycyny integracyjnej, aby podnosić skuteczności terapii. 

Podejście integracyjne jest przydatne zarówno dla osób, które po prostu chcą zadbać o swoje zdrowie i dobrą formę, jak i dla tych, które dążą do rozwoju wewnętrznego na różnych poziomach i pragną wykorzystać każdy sposób wspierający ten proces rozwoju – zależy im, żeby chore lub osłabione ciało nie było balastem spowalniającym na tej drodze. 

Poruszane zagadnienia mogą być szczególnie przydatne dla osób, które chcą zregenerować organizm po stanach wyczerpania, by odzyskać utraconą witalność i energię oraz biologicznie wesprzeć swoją pracę umysłową nad wychodzeniem z zaburzeń nastroju. Korzyści mogą odnieść również ci, którzy chcą wspomóc leczenie chorób przewlekłych albo po prostu zdrowiej się starzeć. Starość bywa zrównywana z licznymi chorobami i bardzo obniżoną jakością życia, ale nie musi taka być, gdyż scenariusz naszego życia piszą nie tylko geny i okoliczności zewnętrzne. Wiele kwestii leży w naszych rękach i możemy z tego wpływu skorzystać, jeśli tylko uświadomimy sobie, że naprawdę go mamy i poznamy skuteczne sposoby działania. 

Organizm ma wbudowaną zdolność do samoregulacji, czyli utrzymywania homeostazy. Aby było to możliwe, ogromna ilość procesów biochemicznych musi zachodzić sprawnie – z odpowiednim nasileniem i we wzajemnej równowadze. Szacuje się, że w każdej sekundzie, w każdej komórce naszego ciała (a jest ich ok. 40 trylionów) zachodzą co najmniej setki milionów reakcji chemicznych. Wszystko musi być skoordynowane zarówno w obrębie każdej komórki, jak i między komórkami. Stopień koordynacji tych złożonych i współzależnych procesów oraz sprawność przepływu informacji między komórkami ma wyraźny wpływ zarówno na stan fizyczny naszego organizmu, jak i na nasz stan psychiczny. [...]

Fragment książki Umysł, ciało, duchowość. Drogi do zdrowia i rozwoju duchowego z perspektywy psychoterapeuty.

O autorze:

Paweł Malinowski - psychoterapeuta, absolwent medycyny, współzałożyciel i wieloletni członek zarządu Naukowego Towarzystwa Psychoterapii Psychodynamicznej. Zaangażowany w rozwój i odkrywanie, czym jest istnienie oraz jaki jest jego sens, poza tym, który sami sobie wyznaczamy. W trakcie tych poszukiwań stara się również odnaleźć jak najwięcej radości z życia. Intryguje go starożytna klasyczna joga oraz wiele współczesnych dziedzin, które wywierają wpływ na rozwój indywidualny i społeczny, m.in. medycyna funkcjonalna, neuronauka, fizyka kwantowa czy sztuczna inteligencja i uczenie maszynowe. 

Komentarze (0)

Brak komentarzy w tym momencie.

Nowy komentarz

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Akceptuj Więcej informacji Odrzuć