Zaakceptuj siebie. O sile samowspółczucia (e-book)

Zaakceptuj siebie. O sile samowspółczucia (e-book)

-40%

ISBN: 978-83-6588-470-1
Stron: 232

Opis

Pierwsza na polskim rynku książka prezentująca samowspółczucie (ang. self-compassion) jako najważniejszą umiejętność życiową.

Psycholog Malwina Huńczak przedstawia samowspółczucie jako odważną postawę umysłu, zachęcającą do tego, by być dla siebie dobrym każdego dnia. Badania naukowe pokazują, że większość ludzi rozwija samokrytycyzm, aby zaadaptować się do życiowych wymogów, presji społeczeństwa i własnych oczekiwań, jednak traktowanie siebie w ten sposób jest bardzo szkodliwe. To wróg dobrego życia prowadzący do depresji.

Większe współczucie dla siebie wiąże się natomiast z lepszą ocenę samego siebie, samoakceptacją i wyższą inteligencją emocjonalną. Praktyczne ćwiczenia oraz inspirujące historie innych pokazują, że bycie dla siebie dobrym oznacza więcej optymizmu, mniej symptomów depresji, niższy lęk przed życiowymi niepowodzeniami, mniejszy perfekcjonizm, a także lepsze radzenie sobie z trudnościami.

Dzięki lekturze książki dowiesz się:

  • jak radzić sobie z trudnymi emocjami
  • jak zaakceptować siebie i otworzyć się na zmiany
  • jak wybaczać sobie potknięcia bez pobłażliwości i litowania się nad sobą
  • jak wykorzystać umiejętność samowspółczucia w codziennych sytuacjach, pracy i wychowaniu dzieci

 

O autorce

Malwina Huńczak – psycholog i ekonomistka, słuchaczka Szkoły Psychoterapii. Autorka książki Przekleństwo perfekcjonizmu. Dlaczego idealnie nie zawsze oznacza najlepiej wydanej w serii Samo Sedno. Więcej informacji: malwinahunczak.pl

 

O książce

W tej książce można się zanurzyć jak w leczniczej borowinie. Kąpiel borowinowa wygładza skórę i wzmacnia stawy, a ta lektura wygładza duszę i wzmacnia odporność psychiczną. Co więcej, pomaga stać się dla siebie dobrym już teraz, a nie dopiero wtedy, gdy spełnisz wszystkie swoje ambicje i dążenia. Jest to wielowątkowa, interdyscyplinarna lekcja dobroci, wyrozumiałości i czułości wobec samych siebie. A czegóż więcej nam trzeba w chwilach trudnych emocji, przykrych przeżyć lub sytuacji wzbudzających zwątpienie i zniechęcenie? Mogłaby to być lekcja wychowawcza całego społeczeństwa. Ale nie szkodzi, że nie jest. Każdy może zacząć od siebie.

Ewa Woydyłło

 

Książka zachęca, by otoczyć siebie szacunkiem, współczuciem i przyjaźnią. Autorka przywołuje badania naukowe, potwierdzające wpływ współczucia i życzliwości na zdrowie, rozwój i poczucie szczęścia. Przytacza historie osób, które lepiej poradziły sobie z życiowymi zawirowaniami dzięki temu, że zmieniły nastawienie wobec siebie i innych na bardziej życzliwe. Zawarte w tej książce ćwiczenia pomagają zwiększyć samoświadomość, uważność i serdeczność. To inspirująca lektura dla tych, którzy zmagają się z brakiem miłości w życiu.

Małgorzata Jakubczak, Polski Instytut Mindfulness

Patroni

 

Opinie

+ Dodaj opinię

Co zrobić, by ucieszyć się na swój widok w lustrze?

Kilka bardzo subiektywnych refleksji po książce Malwiny Huńczak, Zaakceptuj siebie; O sile samowspółczucia.
Samowspółczucie. Cóż za dziwne słowo – że się samemu, jak Zosia-samosia jest i że się nikogo nie potrzebuje! Ot, tupnę nogą i samej sobie powspółczuję, a co!
I jeszcze trochę brzmi nieprzywoicie - że jest się samemu sobie wystarczalnym. Człowiek pochyli się nad sobą samym i tak litościwie, jak Matka Boska nie przymierzając – spojrzy na to ludzkie życiątko. Oj biedne biedne. Oj oj oj.
Brzmi tak niemęsko. Nie-dumnie. Tak… pogardliwie…
Tymczasem, jeśli odrzuci się cały ten idiotyczny ciąg skojarzeń – rodzi się bardzo proste pytanie: jak to jest możliwe, że wkładamy tyle starań w zadowolenie szefa, w szczęście dziecka, w radość bliskich – dając tak dużo innym i zaniedbujemy dobrą relację z samym sobą?
Traktujemy sami siebie często jak oczywistość – twór rozciągnięty w czasie posklejany tożsamością jak butaprenem ze swoimi myślami, przeżyciami, doświadczeniami. Niestety ta oczywistość daleka jest od ideału. Nie taka, nie do końca, nie bardzo.
Co zrobić, by ucieszyć się na swój widok w lustrze? Jak tęsknić do czasu, który można spędzić z samemu ze sobą? Jak umieć odczuć troskę i miłość do siebie – jak do swojego najlepszego przyjaciela? Jak życzyć sobie jak najlepiej?
Książka jest właśnie o tym. I z jednej strony męczyłam się okropnie, czytając ją – bo książka wydała mi się… nudna, i to absolutnie nie dlatego, że z samoakceptacją nie mam żadnych problemów.
Definicje, polecenia z podręczników psychologii, testy, które są oczywiste, rady, które irytują („Bądź troskliwy dla siebie”, „Zauważaj i akceptuj trudne myśli” – gdybym potrafiła je zaakceptować, pewnie nie potrzebowałabym takiego poradnika), szereg rzeczy, które kazały mi się zastanawiać – właściwie dla kogo jest ta książka?
Czy jest to podręcznik? Poradnik? Skrypt? Być może mój wewnętrzny krytyk kazał odbierać tę książkę jako suchą i cholernie rzetelną opowieść o tym, jak to prosto jest zmienić swoje myślenie o sobie. Trochę jak w amerykańskich filmach – że jest źle, ale ktoś ci mówi, żebyś tego nie robił i już! pstryk! - jest dobrze.
Z drugiej jednak strony, książka ruszyła coś, co rosło i puchło we mnie od wielu lat. Jak można starać się zadowalać innych, nie dbając o swoje zadowolenie, nie myśląc o sobie? I nie ma to nic wspólnego z egocentryzmem, ale o zdrowej relacji ze swoim najlepszym przyjacielem – ze mną. I za to i Efie, i autorce książki jestem ogromnie wdzięczna.
Nie wprowadzam jakiś specjalnie rewolucyjnych zmian w swoim życiu, nie prowadzę dziennika współczucia, ale dzięki przeczytaniu tej książki przychodzi mi do głowy, że może już najwyższy czas, by mieć siebie po swojej stronie. I że nie ma co się obwiniać, oskarżać, mieć wiecznie żal do siebie – jak skwaszona żona z pretensjami do nudnego męża.
Jest fajnie. Jestem fajna.

- , 2018-04-01

Inne tego autora

Podziel się ze znajomymi